Powietrza!

Chyba jestem podduszona. Nie tylko przez katar, ale przez nadmiar rzeczy. Rzadko to odczuwam. Zwykle im więcej, tym lepiej, ale prawdopodobnie zbliżam się do granicy, za którą już tylko szaleństwo i samotność. Wiele razy robiłam skomplikowane bilanse i wyliczenia, które miały pomóc w ustaleniu, do której porcelanowej figurki albo innego rupiecia, jestem najmniej przywiązana. Pytałam swoje serduszko: czy mogę oddać potrzebującym tego robota? Odpowiedź była zawsze negatywna. I to wcale nie przez zatwardziałość mojej duszy (choć to również), ale przede wszystkim, większość gratów to prezenty. Prezenty od męża i rzeczy odziedziczone. No i kto jest najgorszym zbieraczem w rodzinie? Ha!

#minimalizm

Zadałam to pytanie tylko po to, żeby się pocieszyć i usprawiedliwić z nieumiejętności pozbycia się, ogarnięcia nadmiaru. Po powrocie ze Świąt jestem tradycyjnie zaskoczona, że ledwo się mieścimy. Od kiedy zabawki zalały pokój dziecięcy, mam wrażenie, że tej fali nikt już nie zatrzyma, opanowała całe mieszkanie. Kiedyś ktoś odnajdzie nasze ciała ukryte pod stertami klocków, aut, maskotek, książek, układanek, obrazków… a ja na pewno będę leżała pod tym drewnianym koniem na biegunach. Za karę, że mam do niego taką słabość. Uwierzcie, że staram się być grzeczna i nie kupować głupot. Nawet więcej, jestem grzeczna i nie kupuję głupot! Planuję jedynie wyhodowanie dżungli, co jest raczej roztropne, praktyczne i w dodatku nas uratuje przed smogiem (przed światem trochę też). Znam swoje słabości i wiem, że to, co mnie powstrzymuje przed wkroczeniem na świetlistą drogę minimalizmu, to emocje. Te wszystkie historie, wspomnienia, miejsca, które siedzą w tych porcelanowych stworach, metalowych robotach i innych. Wielokrotnie już godziłam się z faktem, że nasze mieszkanie nie będzie przestrzenią do medytacji, ale jednak coś we mnie pęka. Bo o psia kostka! – jak mawia moja przyjaciółka – dokąd zmierza to wszystko? Ten nadmiar rzeczy, nadmiar emocji? Może chodzi o to, żeby coś nareszcie zmienić. Odkurzyć, wywietrzyć, wyrzucić, poskładać na nowo i żeby mieć więcej miejsca na dobre myśli i nadzieję. I tego nam wszystkim życzę. Przyszły rok musi być lepszy!

Zrobiłam szybko zdjęcia, żebyście pokrzepili się widokiem cudzego bałaganu. Dzieci śpią, więc miałam tylko duży pokój i przedpokój do dyspozycji. Kuchnię i łazienkę Wam daruję :*

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s