Ups

Trochę mnie tu nie było. Próbowałam nawet napisać kilka słów przy pomocy telefonu (istnieje bowiem taka aplikacja, żeby być blogerem z komórki), ale proza życia i wyjazd na wieś zwyciężyły i nie udało mi się dopaść komputera. Od ostatniego wpisu Łucja zdążyła skończyć rok (!!!), spędziliśmy pierwszy lipcowy tydzień na wsi, zakupiłam 2 talerze – mały z tygrysem od fenka (jestem psychofenką), a większy (z kaczką w deszczu) od szalonej artystki (w tej galerii), do tego jeszcze dwie małe miseczki z nogami. Ponadto znowu zaczynają mi się kręcić włosy, co zwiastuje fryzurę na Davida Hasselhoffa. To w sumie dobrze, bo w sierpniu będziemy nad morzem. A z takim włosem wiadomo, od razu bezpieczniej. W międzyczasie odpadła nam listwa przy drzwiach, byłam na wspaniałym pikniku urodzinowym, na wycieczkach w warmińsko-mazurskich wsiach, no i nadeszło lato! Prawdziwe mazurskie lato – jak mówi moja Mama – czyli dobowy przegląd pór roku: deszcz-słońce-deszcz-grad-słońce-wichura-deszcz-słońce. Lato jest czasem wyjątkowo niedomowym, tzn. daję sobie spokój i oprócz odwiecznych marzeń o porządku i remoncie (może nie o samym remoncie, ale raczej jego skutkach – czystych ścianach, porządnych listwach itp.), odpuszczam wszelkie fantazje i obojętnieję na domowy chaos.

A czy Państwo już na wywczasach?

Jeśli nie, a macie ochotę poczytać o rodzinnych wakacjach, zajrzyjcie do Erin, która spędziła miesiąc we Francji (jak zawsze stylowo i minimalistycznie).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s