Bohemian Rhapsody

Justina Blakeney ma charyzmę, burzę czarnych loków, poczucie humoru i bloga, który nazywa się tak samo jak jej dom „The Jungalow”. Parę miesięcy temu Justina wydała swoją pierwszą książkę „The New Bohemians”. Portretuje w niej domy współczesnych hipisów, poszukiwaczy przygód i kolekcjonerów wszystkiego, co kolorowe, etniczne, oryginalne, a czasem dziwaczne. Nad fotografiami wnętrz unosi się duch new age’owych poszukiwań, ognisk, horoskopów, pływania nago w jeziorze – jakaś tęsknota za autentycznością, potrzeba wyrażania siebie za pomocą warstw tkanin, zbieraniny osobliwych przedmiotów i mebli. I mimo, że nie mam swojej „rośliny duchowej”, czy „duchowego zwierzęcia”, które deklaruje każdy z bohaterów książki, bardzo dobrze czuję się w tych domach. Są wspaniale zagracone, czy może raczej skomponowane; widać, że to przestrzenie dojrzewające wraz ze swoimi mieszkańcami. Jest tu szaleństwo, prostota, indywidualizm i ponadczasowość. Mieszają się epoki, style i kultury, jest lekkość, dystans, ale też dziesiątki wzorów i warstw. Tak naprawdę ten styl nie jest niczym nowym. Jest po prostu naturalną konsekwencją życia pełnego podróży i artystycznych zainteresowań, łączy ludzi o określonej wrażliwości estetycznej bez względu na miejsce zamieszkania.

Fotografie pochodzą z książki Justiny Blakeney „The New Bohemians”

Ostatnio Justina opisuje proces urządzania swojego nowego domu. Ujmujący jest styl, w jakim opowiada o remontowych perypetiach – bezpośredni i szczery. Nie spotkałam się jeszcze z takim podejściem wśród blogerów – otwarcie mówi o relacjach ze sponsorami, ich wkładzie w remont i kosztach całego przedsięwzięcia (łącznie ze szczegółami dotyczącymi zakupu domu i kredytu).

Jeśli zamarzycie o wnętrzu w duchu „the Jungalow”, będziecie potrzebowali:

  • wzorzystych, kolorowych, etnicznych tkanin do przykrycia kanap i foteli, zawieszenia na ścianach, wykorzystania jako zasłony, baldachimy etc.
  • równie kolorowych i wzorzystych poduszek, puf, dywanów
  • ozdób z patyków, piór, drewna, kamieni
  • kwiatów doniczkowych, a najlepiej bananowców, drzew palmowych, kaktusów i sukulentów w każdej ilości i w każdym pomieszczeniu
  • starych mebli, tapet, obrazów, rękodzieła
  • dodatków w najmodniejszym kolorze miedzi (uchwytów, świeczników, baterii łazienkowych)

A! Obowiązuje zasada – im więcej, tym lepiej!

Mnie się to wszystko bardzo podoba, choć momentami brakuje powietrza w tym zatrzęsieniu przedmiotów (szczególnie w rozdziale „The Maximum Bohemians”), dlatego na odtrutkę zajrzyjcie na równie inspirującą stronę SF Girl By Bay. Tu na pewno złapiecie oddech, pozostając wśród bohemy.

Tytus, kawa i książka, czyli zestaw prawie idealny

A u nas? W bohemiarskim klimacie mamy zagracone wnętrze, marzenie o marokańskim dywanie i czasem bałagan. No i wielką tęsknotę za podróżami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s