W poniedziałek trzynastego

Łucja przyszła na świat w poniedziałek 13 lipca. Zaskoczyła nas trochę wcześniej i nagle zostaliśmy rodzicami dwójki maluchów! Wciąż nie mogę w to uwierzyć. W środę udało się nam przewieźć wszystkie stworzenia do domu. Zapakowani po dach przyjechaliśmy do Warszawy z dziećmi, dwoma kotami i milionem bagaży, w najlepszym, taborowym stylu. Wygląda na to, że nasze mieszkanie wytrzymało pierwszą próbę – wszystko udało się poupychać w szafach i zakamarkach, tylko nie mam pomysłu co zrobić z nieszczęsną suszarką na pranie, która zawadza w dużym pokoju. Zgodnie z planem Łucja zawładnęła naszą sypialnią. W ogóle Łucja zawładnęła i panuje nam wraz z Tytusem. Drugi raz doświadczamy przejęcia władzy przez najmniejszą istotę w domu. Oczywiście koty też mają w tym układzie wiele do powiedzenia – szczególnie Mucha, mistrzyni pełnego pretensji miauczenia. Na wsi Mucha znowu udowodniła, że jest prawdziwie dzikim kotem. Jako drapieżca noce spędzała na dworze, mokła w deszczu i mordowała – pierwszy raz przyniosła nam upolowaną jaskółkę. Za to Cisza dnie i noce przesypiała ukryta pod kołdrą. Po powrocie role się odwróciły: Mucha celebruje pourlopową depresję w transporterze, a Cisza jest królową życia.

pocztówka z wakacji

wakacje na wsi

mucha tęskni za wsią

Mucha tęskni za wsią

Nasze „roboty domowe” są więc chwilowo zdominowane przez dzieci (dzieci, dzieci, dzieci), także stęsknionych innych tematów zapraszam na bloga znajomych, którzy ruszyli w świat własnoręcznie wyremontowanym mercedesem.

A tu kilka ładnych obrazków w temacie podróży z własnym domem. Nigdy nawet nie spałam w przyczepie kempingowej (o camperze nie wspominając), ale wyobrażam sobie, że taki wyjazd musi dawać poczucie bezpieczeństwa i wolności jednocześnie.

źródła fotografii: 1, 2, 3, 4, 5, 6

I jeszcze bardzo inspirująca, trochę antropologiczna coroczna podróż na wschód Agnieszki Pajączkowskiej, która portretuje i wsłuchuje się w opowieści mieszkańców małych miejscowości.

My na razie nigdzie się nie wybieramy. Chociaż zostajemy w domu i staramy się opanować wszystkie stworzenia w naszym gospodarstwie, czuję się jakbym uczestniczyła w wielkiej wyprawie z elementami survivalu – teraz z Łucją na pokładzie. Ahoj przygodo i tak dalej.

Reklamy

6 uwag do wpisu “W poniedziałek trzynastego

    • Dzięki wielkie! Tak, szczęśliwie pozostaliśmy w tym samym składzie – Mucha cudownie wyzdrowiała! Mam nadzieję, że sytuacja się już nie powtórzy – obserwuję ją w napięciu… Kiedy urodził się Tytus kłopoty zaczęły się po kilku tygodniach. także ciiiii nie zapeszamy. Ściskam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s