O domowych mutacjach i metamorfozach

Nie wiem, czy też tak macie, że Wasze mieszkanie, dom, czy pokój wciąż przechodzą metamorfozy i ewoluują w zupełnie nieprzewidzianych kierunkach? (Hmmm zresztą podobnym procesom ulegają u nas też koty, Tytus i ja: wszyscy rośniemy w oczach). Ponieważ większość czasu spędzam w naszej chatce na kurzej nóżce (bez windy), krzątam się i snuję wizje zmian. Jedyny domownik, z którym mogę się nimi podzielić ma zwykle taką #$!@#$%^ minę, bo słusznie uważa, że będzie musiał uczestniczyć w całym procesie: wywiercić dziurę, coś wnieść, pomalować albo przestawić. Dlatego dawkuję swoje nagłe wizje i porywy, i dzielę się nimi dopiero, gdy jestem przekonana i gotowa na zmierzenie się ze sceptycyzmem Wojciecha (który zawsze najpierw mówi „nie”). Dopiero wczoraj dowiedziałam się, że kobietom w ciąży nie wolno niczego odmawiać i bardzo żałuję, bo ostatnie osiem miesięcy mogę uznać za stracone. Więcej okazji pewnie nie będzie, a tu tyle rzeczy do zrobienia w domu!

Po pierwsze, za łóżkiem w sypialni i we wnęce z wieszakami w przedpokoju odsłoniłabym cegły ukryte pod warstwą tynku. Poza tym marzy mi się tapeta Cole & Son z motywem liści palmowych/bananowych na kawałku ściany, tylko nie wiem jeszcze, czy dobrze wyglądałaby w kuchni, bo to motyw, który bardzo dominuje wnętrze:

Źródła fotografii: 1, 2, 3, 4, 5

Następnie na sypialnianej ścianie z już odsłoniętą cegłą zmieniłabym naszą małą galerię, która wygląda mniej więcej tak:

A mogłaby wyglądać naprawdę interesująco (chociaż nie da się ukryć, że oprócz samej galerii równie ważny jest kontekst):

Źródła fotografii: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Jeszcze a propos galerii – moja kumpela Kasia otworzyła sklep z artystycznymi plakatami młodych polskich twórców, koniecznie zajrzyjcie do Wall-Being!

Następnie, także w sypialni, pojawiłby się marokański, szalony dywan, o którym pisałam już w pierwszym poście. I jako wisienkę na torcie, tuż obok kanapy w dużym pokoju wstawiłabym wielkie lustro, żeby rozjaśnić ten kąt światłem z okien balkonowych.

Źródła fotografii: 1, 2

I voila! Tylko tyle i aż tyle do zrobienia!

Podejrzewam, że już za miesiąc, wraz z przyjściem na świat naszej córki, wszystkie moje pragnienia rozpłyną się i może dobrze, że zapisuję je tutaj – pewnie będę nimi bardzo zdziwiona. W końcu czym jest nowa tapeta wobec wyzwania: przetrwać?

Zapomniałabym! Zapraszam na mój profil na Pintereście, o którym przypomniałam sobie po długiej przerwie – znajdziecie tam inspirujące zdjęcia i odnośniki prowadzące na sam koniec internetu (i z powrotem).

Reklamy

3 uwagi do wpisu “O domowych mutacjach i metamorfozach

  1. ja tez tak nie mam. Wręcz odwrotnie – jak już coś osiągnie ze tak powiem kształt, który mi się bardzo podoba, to tak zostaje na długo. Nie jestem typem osoby co chwile przestawiającej meble, zmieniającej dodatki. Tych dodatków nie kupuje hurtowo- jak coś mi naprawdę wpadnie w oko to wtedy się skusze. Wyjątek stanowią kwiaty doniczkowe i wazony z bukietami – to wędruje po domu regularnie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s