Flower power

Z naszych okien widać okna mieszkań naszych sąsiadów. Jeśli dobrze wytężyć wzrok, można dokładnie zbadać zawartość talerza sąsiadki. Dzięki temu jesteśmy bardzo blisko z narodem i wspólnie przeżywamy nie tylko wybory (po prezydenckich ktoś krzyknął „O ja pier…ę”, stąd widziałam, że już podano pierwsze wyniki), meczów (podczas Euro 2012 mieliśmy transmisję na żywo mimo braku telewizora), nawyki (niektórzy natychmiast po przyjściu do domu zdejmują spodnie i wszelkie czynności – także na balkonie – wykonują w samych majtkach [wiosna-lato] lub w majtkach i koszulce [jesień-zima]) itp. Po prostu trochę się już znamy. Dla podkreślenia zażyłości większość naszych sąsiadów dorobiła się czułych przezwisk: Frodo, Baba w kapelutku, Facet w gaciach, Babcia-wróżka i inni. Jest miło (lub niemiło), familiarnie (ale też bez przesady), ale czasami zwyczajnie chciałoby się mieć za oknem las, drzewo albo chociaż jakiś krzak, czy ostatecznie ekran dźwiękoszczelny podczas imprez na pierwszym piętrze i porannych awantur Tytusa. Dlatego na naszym mikrobalkonie co roku próbuję wyhodować dżunglę. No może nie aż tak ambitnie, bo w dżungli raczej brak wietrzonych od wiosny do jesieni kwiatów domowych, ale chodzi o stworzenie plamy zieleni na horyzoncie. Nie są to uprawy rzadkich odmian storczyków i róż, co jednak nie przeszkadza mszycom i innemu robactwu atakować non stop.

Na parapecie w pokoju Tytusa rosną pelargonie – lubią to miejsce i dzielnie kwitną do późnej jesieni. Balkon jest w tym roku wyjątkowo zielony, co zaskoczyło mnie samą, bo jakoś nie przyłożyłam się specjalnie do upraw. Mamy pelargonie stojące i wiszące, miętę, tymianek, oregano, bazylię, pomidorki koktajlowe, rukolę i kilka domowych kwiatów na wakacjach na świeżym powietrzu. Jeszcze ziemniaki i kapusta, a bylibyśmy wyżywieni przez całą zimę hehe. Sypialniany parapet bardzo polubiła lawenda i w przyszłym roku na pewno powiększę plantację i zrobię lawendową grządkę. Skala upraw nie powala, ale i tak wystarczy, by poprawić samopoczucie i choć trochę przesłonić bieliznę sąsiada.

Zapewne znacie ruch Guerilla Gardening? Cztery lata temu jeden z jego twórców – Brytyjczyk Richard Reynolds odwiedził Warszawę w ramach festiwalu Warszawa w budowie. Opowiadał o tworzeniu grządek i kwietników na zaniedbanych miejskich skwerach, między pasami jezdni i na skrawkach ziemi na chodnikach. To było tak inspirujące, że byliśmy z Wojtkiem gotowi rzucić się bez narzędzi na glebę i gołą ręką przekopywać, pielić, sadzić i siać na pierwszym napotkanym kawałku ziemi. A że prezentacja Richarda była jesienią (idealnie na sadzenie tulipanów i innych wiosennych cebulek) i wtedy nie wykonaliśmy żadnego ruchu, to do wiosny straciliśmy zapał. Pozostał jednak podziw do takich inicjatyw, które oddolnie, społecznie zmieniają miasta i po prostu sprawiają, że życie staje się lepsze.

Kilka inspiracji balkonowych na dowód, że małe bywa piękne

Źródła fotografii: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Od tamtej pory wiele się zmieniło – w różnych dzielnicach Warszawy aktywiści miejscy nie tylko opanowali kwietniki, ale też zaczęli tworzyć ogrody społeczne (m.in. na Osiedlu Jazdów ogród Motyka i słońce, a na sąsiedniej działce w ulach zamieszkały miejskie pszczoły), w których każdy mieszczuch może wyżyć się przy użyciu łopaty. Z zainteresowaniem podglądam działania Igi Kołodziej – architektki krajobrazu odpowiedzialnej za wiele zielonych inicjatyw miejskich i jednorocznych ogrodów m.in. przed CSW (w zeszłym roku?), przed siedzibą Nowego Teatru, czy na dachu Muzeum Warszawskiej Pragi.

Tak szczerze to myślę, że właśnie w takich działaniach jest nadzieja dla ludzkości. Oddolnych, drobnych i bezinteresownych aktywnościach, które oswajają miasta i ludzi. I życie czasem bywa ok.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s